Historia mody! Czy to kogoś obchodzi?


Autentyzm i pasja inspirują.

Dlatego nigdy nie byłam wyróżniającą się uczennicą z tych przedmiotów, które wykładane były w sposób „suchy”, bez chęci do przekazywania komuś wiedzy. Nie ma partnerstwa w okolicznościach, nie ma mnie. To mi zresztą zostało.

historia mody
Fot. Unsplash

Dziś w każdym kościele coś mi dzwoni, lubię łapać informacje zewsząd i o wszystkim. Tylko żal, że życia tak mało, by w nim wszystkie książki, artykuły, obrazy i dźwięki pomieścić. W dorosłości udało mi się trafiać raczej dobrze. Spotkałam na swojej drodze wielu ludzi z namiętnością, do tego co robią i czym się dzielą.

Ale mówiąc o zarażaniu do pasji nie jest tak, że wielbię dajmy na to matematykę, bo spotkałam jakiegoś przystojnego matematyka. Bo nie! Chodzi o tę świadomość, że każda dziedzina może się okazać piękną i fascynującą, jeśli uda się ją dobrze wyłożyć. Świetnym przykładem jest Janina Bąk, z którą wywiad przeczytacie dziś w Wysokich Obcasach! Statystykę miałam w liceum i na dwóch kierunkach studiów. Do tej dziedziny nie dało się żywić nawet odrobiny pozytywnych uczuć. Betonowano nam nią głowy. Tak czułam i postawiłam na niej krzyżyk! Aż w internetach pojawiła się Janina! 😉

Np. historię pokochałam dopiero na studiach! Jezu, jak mi śp. profesor Majchrzak i śp. profesor Biegalski otworzyli oczy na historię! I serce! Na tych wykładach w Milionerów na komórce się nie grało. I nie jest tak, że ja ją dzisiaj świetnie znam! Gdzie tam! Ale jest fascynująca na każdym swoim etapie, różnych płaszczyznach i w różnych odsłonach, nie tylko na tych moich ulubionych.

Historia mody – czy kogoś to obchodzi?

historia mody
Fot. Unsplash

Historię mody z kolei – zgłębiałam… bo chciałam. Tak mi się w życiu poukładało, że na siebie trafiłyśmy i choć bywa, że szybko się nudzę – to nie tym razem! I tak chcąc nie chcąc – śledząc w ramach pracy trendy, obserwując hashtag #fashion 😉 i wybałuszając oczy na te wszystkie odpicowane stylizacje coraz to nowych influencerów modowych – nieustannie brakuje mi jednego. Punktu odniesienia. Poczucie mam, a nawet pewność, że tie dye, bitnicy, paisley czy M65 – nic nie powiedzą większości „modnym”. Zresztą nie muszą, ale kurczę! Warto wiedzieć co się nosi! I dlaczego w ogóle ktoś to wymyślił!?  Zapewniam Was, że to ma głębszy sens.

Moda to nie tylko znane nazwiska i wielcy designerzy, a w dobie zachłyśnięcia się metkami tak mogłoby się wydawać. To przede wszystkim spełnianie konkretnych funkcji i kontekst społeczno-kulturowy. I mając jej świadomość – nie goni się tutaj za dyktaturą, a znajduje siebie.

Jakiś czas temu, na Instagramie (znajdziecie mnie tutaj: https://www.instagram.com/kroolova.pl/) , przeprowadziłam ankietę. Moi obserwatorzy chętnie łykną trochę mody w pigułce (wyjątkowo zamiast kawy) i skłonni byli do tego, by podawać im ją w wersji instant. Jednak „tak mi się nie mieści” i między innymi z myślą o tym przebudowałam ostatnio bloga. Zainteresowani będą wpadać, niezainteresowani nie, ale będą się tu pojawiać wpisy w tym klimacie. Uprzedzam.

Nie planuję zostać Janiną Bąk mody, ani też orędowniczką stylu. Sama się nim nie wyróżniam. Chodzi tylko o to, by pokazać Wam, że historia mody to interesująca gałąź wiedzy, z której można wyciągnąć coś dla siebie i spojrzeć na pewne kwestie inaczej. Chętnie podzielę się z Wami tym, czym warto. Zaproście facetów, niech niczego nie przegapią (https://www.facebook.com/kroolovaPL/). W przeważającej części to oni odpowiedzialni są za to, co w modzie klasyczne, ponadczasowe i z nieśmiertelnym przesłaniem odpornym na wpływy.

Wcześniejszy Soundtracki i kawałki, które pokochałam dzięki platformom: Netflix i HBO
Następny Bikini! Warto wiedzieć więcej, niż tylko to, że projektuje je co druga celebrytka.