Kroolova Przypału


To już pewne. Zachorowałam.

Czytaj więcej

Maybe this is where we belong…

Czytaj więcej

Mam wyjebane

Czytaj więcej

W Polsce jeszcze niekoniecznie, ale są już miejsca na świecie i ludzie, gdzie i dla których odcięcie się od sieci to luksus. Namiastki takiegoż luksusu, w warunkach życia codziennego, a nie brykania gdzieś tam w dziczy niczym Beata Pawlikowska internetowej dżungli – próbowałam ostatnio zaznać. Ot bez zbędnych ceregieli wylogowałam się z konta na Insta …

Psia mać, czyli moja nostalgia październikowa… Przeczytałam gdzieś, że bywają ludzie pięknie smutni. Myślę, że to trochę o mnie w październiku, który następuje po wrześniu i na szczęście nie jest listopadem – jak słusznie zauważyła Ania z Zielonego Wzgórza. Szczególnie w takim cudnym jak tegoroczny, w którym zza „moich” szyb zagląda słońce. Tęsknię za niczym …

zachorowałam

Dowiedziałam się przypadkiem…. Pani z okienka, u której wykupowałam pakiet dla syna – spojrzała mi głęboko w oczy, a potem, niczym zaklinaczka jakaś – przekonała na mnie do zaserwowania takiego zestawiku i sobie. Kobiecego. Rozszerzonego. W promocji był, a jak wiecie – połączenie kobiety i promocji zwykle jest takie, że wraca się do domu jak …

kroolova przypału?

Jechałam ostatnio zawieźć Kostka na imprezę urodzinową do sali zabaw… Żyję w niedoczasie, ale za to jestem wytrawnym logistykiem! Zatem wszystko zaplanowane. Odbiór z przedszkola, prezent, ogarnięcie posiłku, bo wciąż mamy ogromne problemy z jedzeniem i poza domem gotów chodzić głodny, przebranie, moja kawa, torba na podarunek do kupienia po drodze i strzała. Suniemy. No …

Mój S. rezyduje po Polsce. Kilka miesięcy tu, kilka TAM. Organizuje, działa, spotyka ludzi, poznaje. Po wykonawcach, projektantach i urzędach lata. Sprawy niemożliwe załatwia od ręki i to jest fakt. Także gdybyście chcieli coś, co np. możecie mieć dopiero za dwa lata – to dzwońcie do niego. Załatwi. W jednym z miast TAM, nie tak …

Tego ranka, na Twitterze, rzucił mi się w oczy kawał. Słuchajcie: – Arab trzepie dywan. – Przechodzący obok Żyd pyta: Co, nie odpala? Powiem szczerze – uśmiałam się, jak dzika norka. Ale ten się śmieje – kto się śmieje ostatni. Karma wraca. Udałam się autem w miasto, ale już nie wróciłam tym samym środkiem komunikacji. …

Budzisz się i włączasz radio… Chciałabyś zacząć dzień od leniwej kawy. Błąd. Wypij szklankę ciepłej wody i czym prędzej odkryj swoje piękno. Na początek szybki prysznic. Użyj żelu do kąpieli tudzież kremu o rozkosznej formule i bez zawartości mydła. Nawilż się otulając skórę kremową pianką o subtelnym zapachu, orzeźwij lub zrelaksuj. Niech nuty toffi lub akordy morskie grają …

Jesteś Królową Lodu? Chodzącym soplem, co to w środku lata, w upale ma zimne dłonie? Trzęsiesz się w zimie niczym chihuahua bez sweterka? To tak jak ja. Nawet ten tekst piszę spod kołdry – bo na dworze minus. Wprawdzie pośmigaliśmy dzisiaj po lesie, ale ile mnie takie wędrówki przy minusowej temperaturze kosztują – nie pytajcie. …

Jest piękna. Ma smukłe kształty. Góra i dół tworzą całość doskonałą. Żeby nie powiedzieć – apetyczną… W towarzystwie innych, przebywających w pomieszczeniu, będących z tego samego działu – błyszczy niczym gwiazda na firmamencie miejsca najpikantniejszych spotkań. Choć ma taką, a nie inną pozycję – czasem parzy kawę. Nie można tego nie docenić, szczególnie rano. Ona dominuje. …

Stefan mieszka na zachodniej wsi. Takiej, co to teraz obok starych chałup, pokrytych strzechą, nowe domy pobudowane. Pałace prawie. Bo większość kumpli Stefka za pobliską granicę, do jednej fabryki przetwórstwa drobiu wyjechało i w „zastaw się, a pokaż się” między sobą grają. A Stefek też się w pewnym sensie zastał i został. I jedynie raz …

Pan Kazik to nasz ulubiony mechanik. Mamy do niego sentyment, tak jak do naszej pierwszej fury – Fiata126P z 1979, którego Pan Kazik onegdaj reperował… Samochody często się zmieniały. Pan Kaźmirz naprawiać ich już nie chciał, bo za bardzo zaawansowane technologicznie, a u niego w warsztacie wciąż wisiały ilustracje silników Trabanta, Syreny… Pan Kazio to …

Na co cierpi matka? Na wysypkę. Matka nieraz wysypuje się. Piaskiem rozpierdzielonym po chałupie jest. Niestety nie tym kinetycznym. Trudno pozbierać. Incydent można ewentualnie zamieść pod dywan. Na wypalenie zawodowe. Objawia się wtedy, gdy z wchodzącym do domu po całym dniu pracy mężem, matka jest w stanie jedynie minąć się w drzwiach bez słowa, zostawiając …