Posts in tag

historia


O tym jak się Stefek przejechał

Czytaj więcej

Metafory

Czytaj więcej

Co dostałam od Harrego?

Czytaj więcej

Atomowa historia bikini! Jest rok 1946, a pierwsze bikini naszej epoki debiutuje na pokazie mody przy publicznym basenie Piscine Molitor w Paryżu. Osobliwym wybiegiem przechadza się 19-letnia striptizerka Micheline Bernardini. Designer, a właściwie francuski inżynier samochodowy zajmujący się krawiectwem i prowadzeniem odzieżowego sklepu swojej matki – Louis Reard zatrudnił ją do show w desperacji i …

0 135

Stefan mieszka na zachodniej wsi. Takiej co to teraz obok starych chałup, pokrytych strzechą, nowe domy pobudowane. Pałace prawie. Bo większość kumpli Stefka za pobliską granicę, do jednej fabryki przetwórstwa drobiu wyjechało i w „zastaw się, a pokaż się” między sobą grają. A Stefek  też się w pewnym sensie zastał i został. I jedynie raz …

0 34

Mimowolnie skupiam uwagę na stale zmieniającym się krajobrazie. Biorę łyk kawy z Warsa niezgrabnie zaserwowanej mi przez człowieka, którego wyraz twarzy i krzywizna ciała prognozuje nieuchronną przyszłość Quasimodo. W myślach snuję współczesną wersję historii dzwonnika. W moim teatrze piękna Cyganka z dworca otrzymuje angaż do roli Esmeraldy. Będą żyli szczęśliwie. Życiem złożonym z wyborów, w którym będą mogli być …

1 35

Mam w domu dwie płyty. Cede, sidi, no w każdym razie te, które wartkim krokiem odchodzą do lamusa by ustąpić pola bardziej zaawansowanym formom magazynowania danych. Od lat przechowuję je pieczołowicie. Obie pochodzą z Berlina i każdą z nich dostałam, a właściwie dostaliśmy od innych osób, nie powiązanych ze sobą, w zupełnie innym czasie i …

3 34

Pierwszy raz, kiedy zastanowiłam się nad tym jak nie powinno się wychowywać dzieci, miał miejsce w czasach liceum, kiedy to czytałam „Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego. Nie myślałam jeszcze wtedy o ich realnym posiadaniu, ale myśl o tym, że agresja wobec dziecka rodzi agresję u niego i wpływa na całe dalsze życie – utkwiła mi …

5 35

Po niemal roku chyba dojrzałam żeby w ogóle o tym myśleć. A co dopiero pisać! A może kieruje mną wewnętrzna potrzeba rozliczenia się z tym tematem raz na zawsze? Zamknięcia pewnego etapu, pewnych drzwi. Ale żeby było jasne – nie rozliczam się z tematem ciężkiego porodu. Mierzę się z kwestią jego ewentualnych konsekwencji, których nie …

10 52