Posts in tag

kroolova


Słowospady.

Czytaj więcej

Horyzont

Czytaj więcej

Kamień

Czytaj więcej

Lato. Poza czasem. Tyle się działo, że minęło w okamgnieniu. Z pisania dla przyjemności leciały tylko pojedyncze listy i teksty do szuflady. Z między wierszami. Jeszcze trochę i zacznę je palić. Nie znoszę zbierać, otaczać się rzeczami, wolę emocjami. Choć tu akurat materia z energią współistnieją. A jeśli chodzi o ogień to był. Było też …

0 111

Autentyzm i pasja inspirują. Dlatego nigdy nie byłam wyróżniającą się uczennicą z tych przedmiotów, które wykładane były w sposób „suchy”, bez chęci do przekazywania komuś wiedzy. Nie ma partnerstwa w okolicznościach, nie ma mnie. To mi zresztą zostało. Dziś w każdym kościele coś mi dzwoni, lubię łapać informacje zewsząd i o wszystkim. Tylko żal, że …

0 156

W Polsce jeszcze niekoniecznie, ale są już miejsca na świecie i ludzie, gdzie i dla których odcięcie się od sieci to luksus. Namiastki takiegoż luksusu, w warunkach życia codziennego, a nie brykania gdzieś tam w dziczy niczym Beata Pawlikowska internetowej dżungli – próbowałam ostatnio zaznać. Ot bez zbędnych ceregieli wylogowałam się z konta na Insta …

0 155
kroolova

Tytuł posta, nowa nazwa domeny i deklaracja, że to prawdopodobnie najważniejszy wpis na tym blogu, jaki kiedykolwiek miał miejsce. O tym jak postanowiłam zostać królową! Och! Jakże pompatyczne, dziarsko, próżnie i… nieadekwatnie mogą wybrzmiewać te słowa (i tutaj, gdybym mogła, wstawiłabym najczęściej używaną przeze mnie ikonkę z blondynką łapiącą się za głowę i myślącą… „o …

0 207

„The show must go on”. Akurat słucham w zapętleniu, bo mi w moment życia i w czas się ten kawałek wpisuje. Akurat koniec roku na tę okoliczność idealny. I akurat słowa te, jak najlepsze życzenia, są mi po drodze, bo zawsze daję się nieść. Ale żeby nie było, że taka ugodowa co do życia jestem. …

0 97

Psia mać, czyli moja nostalgia październikowa… Przeczytałam gdzieś, że bywają ludzie pięknie smutni. Myślę, że to trochę o mnie w październiku, który następuje po wrześniu i na szczęście nie jest listopadem – jak słusznie zauważyła Ania z Zielonego Wzgórza. Szczególnie w takim cudnym jak tegoroczny, w którym zza „moich” szyb zagląda słońce. Tęsknię za niczym …

1 41

Rzuć wszystko i chodź się całować, czy tam jedź w Bieszczady – mawiają… Ja tam postanowiłam wszystko rzucić i coś tam sobie skrobnąć na blogu. Urządzić sobie słowospady. Tak dawno mnie tu nie było. Tak bardzo tęsknię. Marzenia się spełniają? To jest jedna z pozycji na liście moich marzeń. Serio. Wrócić sobie tutaj i pisać …

0 54

Uparcie trzymam się października, jako mojego ulubionego miesiąca w całym roku. Po horyzont! Kolejne lata pokazują mi jednak, że na pierwsze miejsce w moim sercu zasługuje grudzień. Jest taki film, zresztą całkiem niezły – „Choć goni nas czas”… Z uniwersalnym przesłaniem w fabule. A mnie ten czas najczęściej nie goni. To ja się z nim …

0 41

Zawsze miałam pociąg do sztuki, do muzeów… Być może właśnie z tego powodu, w wieku kilku lat, otworzyłam własne. Moje osobliwe muzeum znajdowało się na okwieconej łące za domem dziadka. Piękna była. Dzika, kolorowa. Taka, jaką chciałabym mieć gdybym miała własny dom i gdybym panicznie nie bała się kleszczy. Wtedy, wiele lat temu – dziady …

0 45
urodziny

„Mamo! Wiem ile masz lat! 34!” – zaskoczył mnie dziś rano, tuż po tym jak otworzyłam oczy. W urodziny… „Jeszcze nie synku, dziś mam jeszcze 33!” – stwierdziłam, że przeciągnę w czasie to, co nieuniknione. Dzień dobiega końca, wigilia moich kolejnych urodzin też, nieuniknionego obejść się nie da, z drugiej strony problem jest z kategorii …

0 57
szczęście, blog

Nie jest permanentne. Nie trwa nieustannie we wszystkich okolicznościach. Nawet, gdy pozornie, po prostu jest. Dążyć do niego trzeba i je łapać. Ale uchwycić je można tylko na chwilę i tylko wtedy, gdy ono samo chce, a nie gdy jest celem. Nie nadaje życiu sensu. To życie nadaje sens jemu. Jest rosą, którą rano można …

1 38

„Cisza jest lepsza niż pieprzenie bzdur” – napisała jedna laska na Twitterze na temat Instastories. Coś już kiedyś tutaj mówiłam, że sama jestem zaborcza na słowo pisane, mówione, każde. Na Insta swoje ulubione „kanały” mam i czasem puszczam sobie ludzkie opowieści, gdy warzywa kroję, w garnkach mieszam czy gdy autem jadę. Czasem nawet wolę to …

0 35