Posts in tag

lifestylowe


To już pewne. Zachorowałam.

Czytaj więcej

Nie chce mi się, czyli luźny zbiór myśli albo zbiór luźnych myśli. Jak kto woli.

Czytaj więcej

Cechy rasy chihuahua – obalam kilka mitów!

Czytaj więcej

zachorowałam

Dowiedziałam się przypadkiem…. Pani z okienka, u której wykupowałam pakiet dla syna – spojrzała mi głęboko w oczy, a potem, niczym zaklinaczka jakaś – przekonała na mnie do zaserwowania takiego zestawiku i sobie. Kobiecego. Rozszerzonego. W promocji był, a jak wiecie – połączenie kobiety i promocji zwykle jest takie, że wraca się do domu jak …

nie chce mi się blog

Nic nie robić. Nie umiem w to. Wykorzystuję jednak to, czego dawno się nauczyłam. Staram się angażować w każdą czynność, choćby miało to oznaczać kiszenie na leżaku. Chyba, że mnie głowa boli. Ale jak nie boli, to nawet w gotowanie domowego, pachnącego rosołu się wczuwam. Bo wierzę, że jak jedzenie przyprawisz o kawałek serducha i szczyptę …

Wydaje mi się, że niemal każdy bloger otrzymuje na swoje skrzynki kontaktowe sporo wiadomości różnej treści. Wiem to, bo czasem wpadają i do mnie, choć przecież piszę nieregularnie. I powiem Wam, że ostatnio w szwach pęka moja skrzynka Instagramowa. Tyle, że nikt nie pyta o moją dietę, choć przecież kawy i ciacha wrzucam, ani o …

A gdy człowiek do lekarza się uda, w kolejce do jakiejś rejestracji postoi, a tam też szpital – to i się nasłucha i naogląda i czasem nawet też pogada. Wiadomo, w poczekalniach atmosfera napięta niczym struna z preparowanych jelit i rozładować ją czasem należy. A to jakąś wojną o miejsce w kolejce typu: ja tu sobie …

1 Lepiej usiądź. I weź wypij do cholery tę ciepłą kawę i nie marudź, że nie masz kiedy. Bałagan sam się nie posprząta, a obiad sam się nie ugotuje. To jasne i bezdyskusyjne. Ale możesz też czasem śmiało odpuścić! Zjeść na mieście, pozwolić domowym garom na piętrzenie się niczym wieża królewska. Bo to trochę jak …

Chcę pomagać mu spełniać jego małe-wielkie marzenia. Zabierać go spontanicznie nad morze, oglądać czasem mecze reprezentacji, a rano odpuszczać przedszkole, co by się po wielkim kibicowaniu wyspał. Chcę zdzierać gardło podczas wyścigów Falubazu. Chcę chrupać z nim popcorn i to wcale nie bez soli i jeść czekoladę. Nie bez cukru. Tak jak dziś, chcę kończyć …

Od weekendu, w szkicach, leżakuje sobie prawie gotowy wpis. I pewnie opublikowałabym go dzisiaj, choć smutny i mało pozytywny, ale postanowiłam zmienić plan. Bo pomimo tego, że ten mój dzień urodzinowy miał być równie ponury i przekichany i nie zamierzałam go jakoś szczególnie celebrować, a tym bardziej opisywać, to jednak nie mogę się powstrzymać, by …

Miejsca warte odwiedzenia polecam wyjątkowo rzadko. Z moim S. zawsze lubiliśmy być w ruchu, zwiedzać, odkrywać, szwędać się po muzeach, przesiadywać w jakichś miastach, na jakichś schodach, po prostu obserwować, robić coś lub nie robić nic, smakować, eksplorować. W celach poniekąd turystycznych pomieszkiwaliśmy miesiącami w różnych miastach i nieraz zdarzyło nam się usłyszeć, że żyjemy …

Stefan mieszka na zachodniej wsi. Takiej, co to teraz obok starych chałup, pokrytych strzechą, nowe domy pobudowane. Pałace prawie. Bo większość kumpli Stefka za pobliską granicę, do jednej fabryki przetwórstwa drobiu wyjechało i w „zastaw się, a pokaż się” między sobą grają. A Stefek też się w pewnym sensie zastał i został. I jedynie raz …

Każda sekunda trwa tylko raz. Wtedy, gdy się do mnie przytulasz i ściskasz moją szyję małymi rączkami. Gdy śmiejesz się zaraźliwie i gdy krzyczysz, bo się złościsz. Tylko raz trwa sekunda, w której uszczęśliwiasz mnie swoim szczęściem lub gdy ocieram Twoje łzy. Tylko raz trwała każda sekunda, gdy budziłeś się i uśmiechałeś – bo mnie …

Spędziliśmy cudowny weekend. Choć ponury i deszczowy, choć z bagażem, którego nie widać gołym okiem a przerzuconym przez ramię, choć z pozoru mało atrakcyjny – bez spontanicznych wypadów, czekoladowych lodów pod naszymi miejskimi palmami – to rodzinny i na zwolnionych obrotach. Z dalekimi wyprawami palcem po mapie, z oglądaniem podwójnej tęczy przez okno, z familijnym …

Współcześni rodzice mają naprawdę duży wybór jeśli chodzi o odzież czy akcesoria związane z wychowywaniem maluchów, w myśl zdrowego stylu życia i największego komfortu. Istnieją jednak takie, które dosłownie zapierają dech w piersiach. Tak jak powstałe z myślą o matkach i dzieciach produkty skandynawskiego brandu LANACare, których walory i funkcjonalność po prostu nie mają sobie …